Siksy plakat
Uncategorized

“Siksy” – girl power we Wrocławiu [RECENZJA]

Akademia Sztuk Teatralnych we Wrocławiu postawiła przed studentkami IV roku Wydziału Aktorskiego spore wyzwanie. Spektakl “Siksy” namalowano różową kredką, co z pozoru łatwo przekuć w infantylną sztukę o tipsach i błyszczykach. Na szczęście – wszystko potoczyło się zupełnie inaczej.

Akcja sztuki nie jest skomplikowana: publiczność podgląda terapię sześciu młodych kobiet: Mony, Kiki, Soni, Żaby, Lulu oraz “tej nowej” – Lidki. Zamknięte w ośrodku skrajnie różne charaktery, dziewczyny po sporych przejściach, próbuje wyprowadzić na prostą perfekcyjna pani doktor. W tej roli pojawia się Adrianna Izydorczyk, która zachwyca swoim spokojnym, aksamitnym i jednocześnie głębokim głosem. Jednak jej postać również skrywa pod maską uśmiechniętej i wzorowej lekarki kilka niszczących ją od wewnątrz doświadczeń.


Siksy
“Siksy” – fot. Dariusz Kozłowski

Podczas pierwszej sceny musiałam przyzwyczaić się do obserwowania akcji zza krat, bowiem w ten sposób odgrodzona została sala terapeutyczna od widowni. Nic w tym dziwnego. Te dziewczyny są odizolowane od realnego świata, który gdzieś istnieje, gdzieś w bliżej nieokreślonej sferze, gdzieś za murem, gdzieś… Spędzając ze sobą czas, poznają się, mierzą z własnymi słabościami i na naszych oczach przechodzą wewnętrzne przemiany.


Postawy pacjentek to nic innego, jak wyraźnie odzwierciedlone stereotypy, które funkcjonują w społeczeństwie, w naszych głowach. Warto przyjrzeć się każdemu z nich i zweryfikować ich zasadność. Co ważne, bohaterki potrafią doceniać się nawzajem, pocieszać i motywować do chwycenia przysłowiowego wiatru w żagle. Mówią: “jesteś silna”, “jesteś piękna”, “jesteś super”. Rozmawiają o wszystkim, dosłownie – o wszystkim. Żaden temat związany z kobiecą percepcją świata nie zostaje przemilczany. Pada wiele słów, które w innych okolicznościach zostałyby “wypikane”, ale tutaj nie rażą. Po prostu są.


Siksy
“Siksy” – fot. Dariusz Kozłowski

Pomiędzy scenami snuje się opowieść lekarki o rytuałach i zasadach panujących wśród kobiet z jednego z dawnych plemion. Dziewczyny dowiadują się więc sporo o energii kobiecego wsparcia, o wspólnym świętowaniu i o mistycznym czerwonym namiocie – ważnym punkcie na mapie przeżyć każdej kobiety z osady. Tam narodziła się siła dziewczyńskich spraw i obaw, które zrozumie tylko druga dziewczyna. W każdym z nas jest SIKSA, której dzikie serce chce widzieć i czuć świat po swojemu.


W każdym z nas jest SIKSA, której dzikie serce chce widzieć i czuć świat po swojemu.


Twórcy spektaklu nie zapomnieli o odpowiedniej warstwie muzycznej. Dziewczyny dały popis wokalnych umiejętności. Kilkukrotnie zachwyciła mnie też choreografia, szczególnie dopracowana w przykuwających uwagę duetach.


Siksy
“Siksy” – fot. Dariusz Kozłowski

Pomimo trudnych tematów, spektakl pozbawiony jest przyciężkawych momentów. Gorzkie słowa i mocne w przekazie emocjonalne sceny wyciszane są przez drobne sytuacje humorystyczne, rozładowujące napięcie. W tym aspekcie największe pole do popisu ma
bezbłędnie ripostująca i bezpośrednia Żaba. Wcielająca się w tę rolę Żaneta Homa po mistrzowsku wydobywa z publiczności salwy śmiechu.

Siksy
“Siksy” – fot. Dariusz Kozłowski

Zaskakujący jest fakt, że za tak trafnie opowiedzianymi historiami prosto ze świata kobiet stoi mężczyzna – reżyser spektaklu – Cezary Iber. Czy rozgryzł on temat do końca, czy postawił kropkę, a może krzyżyk? Zostawił kilka otwartych pytań? Warto odwiedzić AST (Wrocław, Braniborska 59) i sprawdzić!


Reżyseria: Cezary Iber
Scenografia i kostiumy: Izabela Banaszek
Muzyka: Krzysztof Rau, Maciej Zakrzewski
Asystent reżysera: Adrianna Izydorczyk
Występują: Weronika Dzierżyńska, Żaneta Homa, Adrianna Izydorczyk, Wioletta Kopańska, Olga Madejska, Kamila Urzędowska, Kinga Zygmunt


“Siksy” – plakat