Kultura

„Słaby rok” – dobry wzrok [RECENZJA]

„Słaby rok” w reżyserii Martyny Majewskiej udało mi się obejrzeć 15 kwietnia. Pełna pozytywnych doświadczeń z poprzednich spektakli (m.in. „SIKSY„), dziarskim krokiem popędziłam w mury wrocławskiej filii Akademii Sztuk Teatralnych. Spodziewałam się jednak, że to będzie mocny wieczór – wskazywały na to zapowiedzi oraz reklama spektaklu w social mediach.

O co chodzi?

Po spektaklu potrzebowałam zebrać myśli, więc nie napisałam recenzji „na gorąco”. O dziwo – teraz, po tygodniu, bogatsza jestem o znacznie więcej informacji, bowiem wrzawa dotycząca tego pokazu dyplomowego trwa i nie zanosi się na opadnięcie bitewnego kurzu. W tym czasie spektakl został zdjęty, przywrócony, skrytykowany, obroniony i zablokowany (chodzi o udział w Festiwalu Szkół Teatralnych). Wydarzyło się wszystko, co tylko ze sztuką może się zadziać. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie, choć przynajmniej teraz tłumy mają ochotę zobaczyć na własne oczy, o co cały ten hałas. Być może zrozumiałabym te kroki, jeśli spektakl okazałby się prymitywną manifą, jeśli padłyby oszczerstwa i obelgi w stronę konkretnych osób, jeśli wydźwięku artystycznego nie byłoby na scenie za grosz. Tym bardziej jest mi przykro, że to się stało ze sztuką opartą na tak zwanych motywach własnych. Grupka młodych ludzi znalazła wspólny mianownik i uzewnętrzniła swoje historie. Bohaterowie sztuki pokazali fragmenty filmów z dzieciństwa, zaprezentowali drogę, jaką do tej pory przebyli, wykazali się inteligencją, ukazali jak na tacy wszystkie talenty, ale tego widocznie nie wolno robić we współczesnym teatrze…

Słaby rok
„Słaby rok” – fot. Dariusz Kozłowski | AFA

Adept czy artysta?

Na salę teatralną przychodzę z podwórka za miedzą. Jestem przecież absolwentką akademii muzycznej i nie zostawiam w domu swoich doświadczeń związanych z okresem nauki. Wiem, co dzieje się w artystycznym grajdołku, znam realia, doceniam zalety, mam świadomość wad. „Słaby rok” ogromnie mi zaimponował, kiedy w słodko-gorzki sposób pokazał, z czym mierzy się adept sztuki (nie tylko aktorskiej) w szkole artystycznej, czego musi wysłuchiwać i za co jest oceniany. Zrobił to dosadnie, ale ze smakiem.

Standardowy adept ma standardowe marzenia o byciu cenionym artystą. Czy staje się nim trzymając w ręku dyplom ukończenia studiów…?

A jeśli kończy wydział lalkarski, to ma prawo grać TYLKO i WCIĄŻ z lalką u boku?

Są pewne pytania, na które odpowiedzi rozmywają się w przestrzeni.


Słaby rok
„Słaby rok” – fot. Dariusz Kozłowski | AFA

Mocne strony „Słabego roku”

Jak wspomniałam wyżej, było mocno, ale ze smakiem. Spektakl poprzedzony był dość intrygującym performancem przed salą, zmuszającym publiczność do wyłapywania mnóstwa szczegółów z artystycznego chaosu i ruchu. Później, na scenie, tego chaosu już nie było. Prosta biała scenografia, niczym czysta kartka gotowa do zapisania, odgrodzona została od widzów pasem ziemi, która również stawała się rekwizytem do ogrania. Ponadto, piękną słowno-muzyczną solówkę z looperem dała Zuzanna Kotara. Mateusz Bernacik niezwykle przekonująco grał nieporadność, doskonały też był w swojej interpretacji Janusza Gajosa. Podziwiam również dziki zew i mocny głos Katarzyny Faszczewskiej oraz niezłomność Joanny Sobocińskiej w nieczule deklamowanej prozie.

To był po prostu bardzo dobry spektakl. Bawić – bawił. Uczyć – uczył. Czy wychowa? Zobaczymy.

Drodzy:
Mateusz Bernacik, Katarzyna Faszczewska, Marta Franciszkiewicz, Kaja Janiszewska, Maciej Kaczor, Zuzanna Kotara, Karolina Marcisz, Martyna Matoliniec, Matylda Matuszak, Joanna Sobocińska, Łukasz Zubrzycki, Samanta Zwolennik,

mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wy widzicie bardzo dużo, a ja zasiadam jako Wasz widz i bardzo Wam kibicuję! Jedźcie do Łodzi.


LIST OTWARTY w sprawie lalkowości „Słabego roku”
SŁABY ROK na Instagramie
fotografie: Dariusz Kozłowski | AFA